Tytuł: Spotkanie w Bibliotece
Byłam zmuszona spędzić całe popołudnie w bibliotece , czekała mnie obrona pracy magisterskiej a ja nie czułam zbytniego pociągu do nauki . Zresztą tyle imprez nie sposób przegapić. Ale teraz miałam nóż na gardle , wybijał ostatni dzwonek dla mojej nauki. Usiadłam w rogu sali i smętnie przewracałam kolejne strony w książce , w takim tempie minęła może godzina lub więcej było mi z resztą wszystko jedno i tak było nudno. W pewnym momencie poczułam się jakoś dziwnie chciałam wstać i wyjść na chwilę na świeże powietrze, lekko się zachwiałam i strąciłam na podłogę mój notes z którego wysypały się wszystkie kartki i wizytówki . Cicho mruknęłam pod nosem jaki ten świat jest wstrętny i zaczęłam zbierać z podłogi papiery. Coś się niespodziewanie poruszyło obok mnie Hmmm... całkiem przystojny niebieskooki brunet ruszył mi na ratunek pospiesznie zbierał rozsypane karteczki .
Gdy dobrnęliśmy do końca i wszystko było na swoim miejscu wreszcie mogłam zobaczyć mojego pomocnika w pełnej krasie . Znów zakręciło mi się w głowie był moim księciem z bajki wysoki i wysportowany jego ruchy były miękkie ale zdecydowane . Przez chwilę wyobrażałam go sobie bez ubrania.
. Mój bohater przeczuwając co się może stać podtrzymał mnie swoim silnym ramieniem , delikatnie musnęłam policzkiem jego ramię---Jak on cudownie pachnie!!!!. Zaproponował że jeśli źle się czuję to on może odwieźć mnie do domu . Czułam że nie mogę przepuścić takiej okazji , zgodziłam się bez wahania .
Był dobrym kierowcą więc szybko znaleźliśmy się pod blokiem w którym mieszkałam . Jak na dżentelmena przystało odprowadził mnie do drzwi mojego mieszkanka , wiedziałam , że to nie może tak się skończyć . Dziękując mu za pomoc przysunęłam się do niego jak najbliżej mogłam , przeczuwając chyba moje intencje objął mnie i pocałował bardzo namiętnie . Czułam jak wszystko we mnie drży a nogi odmawiają mi posłuszeństwa , zawisłam w jego ramionach ,pragnęłam tylko jednego . Wchodząc do mieszkania pospiesznie pozbywaliśmy się ubrań , rzuciliśmy się na siebie jak dwa wygłodniałe tygrysy walcząc o każdy dotyk , pieszczotę , pocałunek .
Fale podniecenia odbierały mi zmysły a on niestrudzenie odkrywał swoimi ustami i gorącym językiem najskrytsze tajemnice mojego ciała . Odwdzięczyłam mu się biorąc do ust jego wielkiego wyprężonego lamparta , był ogromny i twardy jak skała , chciałam poczuć go aż w przełyku . Mój kochanek nie pozostawał mi dłużny wwiercał się swoim językiem w moją wilgotną perełkę szalał po jej delikatnych koronkach wskakując co chwilkę do dziurki . Nie mogłam już dłużej wytrzymać chciałam go dosiąść jak rasowego ogiera i ujeżdżać do utraty tchu . Zaczęliśmy stępa przechodząc po chwili do wolnego kłusa , gonitwę kończyliśmy szaleńczym galopem.
Straciłam ma chwilę poczucie rzeczywistości gdy orgazm targał moim ciałem a gorący strumień nasienia wypełniał moje wnętrze , jego spazmatyczne ruchy powodowały że wbijał się we mnie jeszcze głębiej .
To był dopiero wstęp , bo moja cipka była nienasycona , zaczęliśmy zabawę od samego początku. Ja zajęłam się zlizywaniem śmietanki z jego wielkiej maczugi a on delikatnie zbierał językiem kropelki rozkoszy z płatków mojej gorącej róży.....
Blondyneczka, odwiedzin: 1389
