Wyszukiwarka zaawansowana

Tytuł: W jednej celi


Mam na imię Ewa, mam 22 lata przyjemnego życia i następne 10 kompletnie przesranego, bo siedzę w pierdlu od tygodnia. Mieszkam w celi z dziesięcioma innymi kryminalistkami, z czego zdecydowana większość ma ochotę mnie przelecieć. Zajebiste perspektywy, na najbliższą przyszłość. Klawiszki w moim bloku, to suki żądne sensacji, z żadnej strony nie mogę liczyć na ich pomoc. Nie mogę liczyć na nic. Jedyną osobą z którą rozmawiam jest Marta, skazana na dożywocie za zabójstwo męża i teściowej z premedytacją. Marta siedzi tu już pięć lat i wie doskonale, co i jak. Już na samym początku, kiedy mnie tylko zobaczyła, przestraszoną i zdezorientowaną, postanowiła chyba zaopiekować się mną. Powiedział mi, ze i tak nie ucieknę przed tymi pojebanymi lesbami, bo dopadną mnie przy pierwszej okazji. Ważne jest tylko to, aby nie zakapować klawiszką, nikomu się nie skarżyć, bo wtedy przesrane do końca odsiadki. Postanowiłam, więc być zimna, niedostępna i z nikim prócz Marty nie rozmawiać. Na niewiele jednak zdały się moje postanowienia, bo już na drugi dzień po moim przybyciu, starsza celi podeszła do mnie i powiedziała:
- Ładna z ciebie dupcia. To wystarczyło. Już wiedziałam wszystko. Poleciałam do Mart, ale ona popatrzyła na mnie tylko z politowaniem i pogłaskała mnie po głowie. Niestety incydent ten nie przeszedł uwadze starszej celi, która natychmiast do nas podeszła.
- Co ty kurwa za małą się bierzesz? – Ryknęła jak grom na Martę. – Jeśli ci życie miłe to się od niej odpierdol bo jej dupa należy do mnie. Bałam się strasznie, nie wiedziałam co mam robić. Marta nic nie powiedziała, ale jej milczenie było na tyle wymowne, że zrozumiałam wszystko. W nocy nie mogłam zasnąć, śniła mi się Stacha – starsza celi. Całowałam się z nią... Pamiętam, że bardzo się bałam. Stacha była bardzo brutalna, kazała mi się położyć, a potem wsadziła mi do cipki wielki wibrator. Dosłownie czułam ból, ale podniecenie też. Posuwała mnie tym wielkim pytonem jak szalona i krzyczała że jestem jej dziwką na wieki, nawet jak stąd wyjdę, to ona i tak mnie znajdzie i zawsze będę należeć do niej!. Obudziłam się zlana potem, byłam przerażona. Cały dzień starałam się unikać kontaktu ze Stachą, nawet nie patrzyłam w jej kierunku. Czułam jednak, że i tak nic mnie przed nią nie uchroni. Siedziałam w świetlicy, tępo patrząc przez okratowane okno, kiedy podeszła do mnie,
- Dlaczego ty się mnie boisz? – Zapytała nadspodziewanie łagodnie. Jej twarz była spokojna, pełna ciepła. Nie poznawałam jej.
- Ni boje się ciebie – odparłam, bo naprawdę właśnie tak się czułam w tej chwili.
- Podobasz mi się i wiesz o tym, ale ja nie muszę się z tobą zabawiać, bo każda kobieta w tym miejscu będzie moja, jeśli skinę tylko mały palcem. Nie chce ciebie jeśli ty mnie nie chcesz – rozumiesz? – Zapytała.
- Nie jestem lesbijką – odparłam cicho. Patrzyłam jej prosto w oczy, nie czułam lęku, nic nie czułam...
Wieczorem usiadła na moim łóżku i pogłaskała mnie po głowie. Powiedział, że życzy mi spokojnej nocy i poszła do siebie. Kompletnie nie wiedziałam co mam o tym myśleć, byłam zdezorientowana. Myślałam o niej długo... Stach była ciekawa kobietą, siedział tu za kradzież i rozboje. Miała 32 lata, śniadą karnację i nieco męskie rysy twarzy. Była inteligentna, wygadana i budziła ogólny strach, we współwięźniarkach. Nie mogłam siebie zrozumieć, ale ona mi się zaczynała podobać. Rano, przechodząc obok niej pod prysznicem, popatrzyłam na nią i lekko się uśmiechnęłam. Widziała zdumienie w jej twarzy, ale i zachwyt. Dzień mijał jak każdy, nic się nie działo, poza tym, że Stacha kiedy tylko miała okazje, patrzyła na mnie i uśmiechała się. Czułam dreszcz emocji, chyba oszalałam! Wieczorem podeszła do mnie.
- Bądź dzisiaj ze mną, co? – Szepnęła. Nic nie odpowiedziałam, tylko poszłam za nią. Położyłam się obok Stachy i strasznie zaczęłam się bać. Przypomniał mi się mój sen! Byłam przerażona. Tymczasem ona delikatnie przysunęła swoją głowę do mojej i delikatnie pocałował mnie w policzek/ Potem objęła mnie i całowała już bardziej odważnie. Pieściła moje usta swoim delikatnym języczkiem... Podobało mi się. Postanowiłam przejąć inicjatywę i nachyliłam się nad nią, moje pocałunki były gorące i namiętne. Mimo tego, że nigdy wcześniej nie byłam z kobietą, szło mi chyba całkiem nieźle. Potem odkryłam nieco kołdrę i zaczęłam pieścić jej piersi, były duże i jędrne. Jej sutki były ciemne, bardzo sterczały. Po chwili Stacha położyła mnie na plecach i zabrała się za moja cipkę. Byłam bardzo mokra, spodobało się jej to. Powoli bardzo delikatnie wsadziła mi palec i delikatnie poruszał nim , całowała jednocześnie moja cipkę. Byłam zachwycona. Tuż przed orgazmem Stacha zaczęła lizać moją łechtaczkę, robiła to tak perfekcyjnie, że nie mogłam się opamiętać i wrzasnęłam na całą celę.
- Cicho maleńka – szepnęła mi czule – nie krzycz tak kotku. Te czułe słowa tak bardzo do niej nie pasowały... Zasnęłam w jej ramionach, ale wiedziałam , że nie tuż przed świtem muszę uciekać, bo klawiszki nas mogą nakryć. Obudziłam się jak zaprogramowana, jeszcze było ciemno. Stacha spała, wyglądała tak niewinnie... Zaczęłam ją całować i głaskać po głowie, tak bardzo jej pragnęłam. Weszłam pod kołdrę i w kompletnych ciemnościach szukałam jej cipki. Znalazłam beż trudu i zabrałam się do rzeczy. Oczywiście nie wiedziałam jak to się robi, zdałam się na moja intuicję. I tym razem mnie nie zawiodła, bo Stacha jęczała jak mała kotka.
Ta noc zmieniła wszystko. Teraz byłam narzeczoną Stachy i nikt nie miał praw mnie ruszyć. Przywilej nietykalności otrzymała także moja przyjaciółka Marta.
 


Natasza, odwiedzin: 2278

polkionline.pl należą do grupy Phonesat Sp. z o.o.
Copyright 1998-2012 © Phonesat Sp. z o.o.
REGULAMIN MT1       REGULAMIN MT2