Tytuł: Warsztat samochodowy
Prowadziłem warsztat samochodowy na spółkę z moim najlepszym przyjacielem, jeszcze z czasów szkolnych. Przyjaźniliśmy się od zawsze i nigdy nie było między nami żadnych większych nieporozumień. Waldek był naprawdę świetnym kumplem. Teraz pojechał na urlop z rodzina, zostałem więc sam. Na szczęście pracy nie było zbyt dużo, bo sezon letni nie sprzyja interesom. Szczerze mówiąc chwilami nudziłem się śmiertelnie, opalając się na placyku przed warsztatem. Pewnej środy podjechał piękny Ford z jeszcze piękniejsza panią za kierownicą.
- Dzień dobry panu- powitała mnie piękność nie z tej ziemi. – Mam problem, często mi gaśnie, nie wiem co się dzieje, a to dla mnie problem. – Żaliła się.
- Zaraz zobaczymy co się stało – odpowiedziałem troskliwie. Po dokładnych oględzinach, stwierdziłem, ze problem nie jest błahy i samochód pięknej pani musi zostać u mnie jakieś dwa dni.
- O jak się cieszę, ze tak szybko pan to naprawi – ucieszyła się jak mała dziewczynka.
- Szczerze mówiąc trwało by to dłużej, ale na szczęście nie mam na razi nic innego do roboty – wyznałem.
Uśmiechnęła się do mnie tajemniczo i dopiero teraz zauważyłem, że przygląda mi się uważnie. Pomyślałem, że przeleciałbym ją na masce jej samochodu i oczywiście już miałem wzwód. Nie wiem dlaczego, ale odniosłem wrażenie, że ona myśli dokładnie o tym samym...
Wstawiłem jej samochód na podnośnik, rozmawialiśmy w międzyczasie o pierdołach. Majstrowałem przy jej aucie i nagle poczułem jej oddech za moimi plecami. Stała tuż za mną i powoli rozpinała mi rozporek.
- Jesteśmy tu sami? – zapytała cichutko.
- Tak – wyszeptałem.
Odpięła mi rozporek do końca, wyjęła mojego kutasa i zaczęła go ssać. Nie wiedziałem kompletnie co mam robić. Nie robiłem więc nic. Stałem tak, klucz wypadł mi z ręki. Odchyliłem głowę do tyłu i poddałem się rozkoszy, która spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Jeszcze nigdy nic takiego mi się nie przydarzyło. Moja klientka ( nawet nie znałem jej imienia ) ciągnęła mi laskę po mistrzowsku.
- A może tak wsadzisz mi go teraz co? – zapytała oblizując swoje różowe wargi. Objąłem ją mocno i zacząłem całować. Potem zadarłem jej zwiewną sukienkę i zdjąłem majteczki. Położyłem ja na trawie i wsadziłem jej moją pałę. Jęczała i oddychała nie miarowo.
- O tak, tak! – krzyczała. Posuwałem ją, jak potrafiłem najlepiej. Chciałem dąć tej nie wyżytej suczce jak najwięcej rozkoszy. Pragnąłem zaspokoić ją tak, żeby już nigdy w życiu tego nie zapomniała. Nagle ścisnęła mnie mocno i wbiła paznokcie w moje plecy. Miała bardzo silny orgazm. Ale ja wcale nie zamierzałem kończyć.
- Chce wsadzić ci od tyłu – powiedziałem. A ona natychmiast odwróciła się, tak abym mógł wsadzić jej tak jak chciałem. Jęczała jak kotka, a ja napierałem z całych sił. To było fantastyczne. Czułem że za chwilę eksploduję!
- Spuść mi się do środka, chcę poczuć twoją spermę – powiedziała. Po tym wyznaniu waliłem ją jak młot pneumatyczny. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem takie tempo przy stosunku. W końcu cała krew podeszła mi do głowy i wytrysnąłem prosto w jej ciasną cipeczkę. Zostałem w niej jeszcze przez dłuższą chwilę i patrzyłem jak wypływa z niej moja sperma. Położyliśmy się potem na trawie i patrzyliśmy sobie w oczy nic nie mówiąc. Nagle ona wyszeptała:
- Przyjadę w piątek po mój samochód. Mam na ime Aneta
Śmialiśmy się chwile, a potem ona wsiadła do taksówki i odjechała. Na szczęście piątek był już za dwa dni...
autor: Pani Doktor, odwiedzin: 2004
